Mamiya C3

Mamiya C3, Sekor 180 mm.

Mamiya C3, Sekor 180 mm.

Japońskie aparaty firmy Mamiya zrewolucjonizowały rynek lustrzanek dwuobiektywowych pod koniec lat 50. i praktycznie opanowały go na kilkadziesiąt lat – przynajmniej w studiach i zastosowaniach profesjonalnych. Powodem tego sukcesu było nowe (w klasie aparatów TLR) rozwiązanie polegające na nastawianiu ostrości przez wyciąganie lub chowanie harmonijkowego miecha. W ten sposób uniezależniono nastawianie ostrości od płyty przedniej z obiektywem, a to z kolei umożliwiło wprowadzenie całej gamy obiektywów o różnych ogniskowych (od 55 do 250 mm), wymiennych między praktycznie wszystkimi modelami serii C (obiektywem uznawanym za standardowy w tej wersji jest 80-milimetrowy 1:2,8). Co więcej, miech umożliwiał nastawienie ostrości na bardzo małą odległość. Na jednej z amerykańskich wczesnych reklam serii C z roku 1958 narysowano linijkę naturalnej wielkości z zaznaczoną odległością 7 cali – właśnie na tyle można było, według producenta, przybliżyć aparat do fotografowanego obiektu (co nie zgadza się z innymi źródłami; np. tutaj http://medfmt.8k.com/mf/mamiyaclens.html czytamy, że minimalna odległość, ta przy obiektywie 55 mm, wynosi 9,5 cala). (Uaktualnienie: sprawę minimalnej odległości wyjaśnia p. Ryszard w komentarzu pod artykułem).

 

Mamiya C3, Sekor 180 mm.

Mamiya C3, Sekor 180 mm.

Jak wspomniano wyżej, prawie wszystkie obiektywy pasują do prawie wszystkich aparatów. Wyjątkiem, według dostępnej dokumentacji, jest obiektyw 180 mm, którego starsze wersje (z ery C3) nie pasują do aparatów z automatycznym naciągiem migawki (C33 i nowszych).

Same obiektywy też były świetne. Wyposażano je w migawki Seikosha i Seiko (plus raczej nieprzystający do całej serii budżetowy obiektyw 80 mm 1:3,7 z migawką Copal) i były zaawansowane optycznie (najbardziej skomplikowany 55-milimetrowy ma 9 soczewek w 7 grupach!) i bardzo cenione przez fotografów za piękny obraz, jaki dawały na kliszach. Według opinii wielu fotografów, wśród lustrzanek TLR jakością obrazu mogły Mamiyom dorównać tylko Rolleifleksy. Zresztą Mamiya uznawała właśnie Rolleifleksa za bezpośredniego konkurenta. Niewątpliwie Rolleiflex, szczególnie w najlepszych wersjach, jest aparatem jeszcze wyższej jakości; przy jego finezji wykonania Mamiya jest jak ciągnik przy sedanie. Jednak Mamiya biła Rolleifleksy pod względem uniwersalności i ceny. Pośrednimi konkurentami były średnioformatowe lustrzanki jednoobiektywowe, wówczas przede wszystkim Hasselblad (wtedy ponad dwukrotnie droższy od lustrzanek Mamiya).

 

Mamiya C3, Sekor 180 mm.

Mamiya C3, Sekor 180 mm.

Często w aukcjach internetowych sprzedawcy zachwalają swoje obiektywy jako „Blue dot” (z niebieską kropką na dźwigni naciągu migawki), co ma oznaczać „lepsze”; tymczasem optycznie są one identyczne jak te bez niebieskiej kropki. Niebieska kropka oznacza tylko nieco nowszy typ migawki, z podniesionym nieco jednym listkiem w celu zapobieżenia zakleszczeniu.

Na czas zmiany obiektywu wewnątrz korpusu zamyka się przegroda zapobiegająca prześwietleniu kliszy.

Mamiya C3, Sekor 180 mm.

Mamiya C3, Sekor 180 mm.

Wszystkie opisane wcześniej zalety aparatu (wymienność obiektywów, bliskie ostrzenie, świetna optyka, uniwersalność) mają swój koszt. Dwuobiektywowe lustrzanki Mamiya są nieporęczne. Wszystkie aparaty serii C nadawały się raczej do studia i na statyw niż do dłuższych podróży – były ciężkie i niewygodne, a przy wyciągniętym miechu lub po założeniu trochę dłuższego obiektywu środek ciężkości przesuwał się w zupełnie inne miejsce i aparat niebezpiecznie uciekał z ręki. Tym niemniej trudno odmówić im solidności wykonania. Przedni standard wraz z obiektywem wysuwa się na mocnej podstawie u dołu i dodatkowych szynach u góry, które przy okazji chronią miech przed wgnieceniami. Płyty z obiektywami zakleszcza się na przedniej ściance grubym prętem, a korpus sprawia wrażenie znacznie trwalszego niż np. w dwuobiektywowych Yashikach. Te aparaty nie jest łatwo zepsuć. Mój egzemplarz z początku lat 60. ma już pół wieku, był bardzo zaniedbany gdy go kupiłem (w odrapanym korpusie mieszkał jeszcze amerykański pająk), a już po krótkim i powierzchownym czyszczeniu wszystkie mechanizmy działają bez zarzutu.

Drzewo genealogiczne lustrzanek serii C jest dość zawikłane. Na początku były aparaty Mamiyaflex bez miecha, niezwiązane z tą serią. Ciekawie zaczęło się dopiero od wprowadzenia w 1956 r. pierwszego aparatu z miechem, Mamiyaflex C, którego wyprodukowano niewiele sztuk, a który szybko zastąpiono modelem C2 (1958). Potem, w roku 1962 wprowadzono prezentowany tutaj na zdjęciach C3 i od tej pory seria „C” rozdzieliła się na dwie linie: C2* i C3*. Ta pierwsza była jakoby mniej zaawansowana, ale początkowo główna różnica polegała na tym, że zamiast korbki do przewijania kliszy miała pokrętło. Kolejne modele to C22 z 1966 r. (w porównaniu z C2 lżejsze body, wymienna tylna ścianka do dwóch rodzajów filmów 120/220 + ścianka na błony cięte 6,5×9 cm) oraz C33 z 1965 r. (w porównaniu z C3 automatyczne naciąganie migawki po przewinięciu kliszy, automatyczna kompensacja paralaksy). Jeszcze nowsze to C220 z roku 1968 (dodali małą korbkę na pokrętle, obsługa filmów 120/220 w jednej ściance tylnej) oraz C330 z roku 1983 (lżejsze body, wskazanie paralaksy w wizjerze). Najbardziej zaawansowane modele to właśnie najnowsze C330f i C330s, solidne i funkcjonalne, cenione przez wielu profesjonalistów także dziś, w erze cyfrowej.

 

Źródła i dodatkowe informacje:

Strona Barry’ego Toogooda – opis i liczne zdjęcia całej serii na stronie kolekcjonera lustrzanek dwuobiektywowych

Mamiya TLR System Summary – wyczerpujące informacje o całym systemie C firmy Mamiya

 

Przykładowe zdjęcia:

Most Bosforski.

Most Bosforski.

Zachód.

Zachód.

Nałożone klatki.

Nałożone klatki.

Światła boczne.

Światła boczne.

Cienie.

Cienie.

Ostrość i nieostrość.

Ostrość i nieostrość.

Kafelki.

Kafelki.

Kafelki w Haremie.

Kafelki w Haremie.

Let\'s buy ourselves a supertanker.

Let\’s buy ourselves a supertanker.

Portret z góry.

Portret z góry.

 

 

2 Responses to “Mamiya C3”

  1. Witam!
    Ciekawy artykuł.
    Postanowiłem nieco rozwiać problem minimalnej odległości ostrzenia.. otóż producent podaje w instrukcji w postaci tabeli odległości (wyrażone w calach i stopach) obiektu od filmu. Natomiast w reklamie czy też w treści instrukcji podano minimalną odległość przedmiotu do przedniej soczewki. i tu się zgadza ta odległość wg instrukcji to dla obiektywu 80mm to 7cali. Natomiast odległości od obiektu do filmu dla tego obiektywu to 1′ 1 i 1/2″ to jest około 13,3cala.
    Dla f=55mm naturalnie będzie to mniej i 9,5 cala. Dla 65mm 10″ i 9/16. Więc wszystko się zgadza. Tylko niektórzy stosują odległości od filmu a niektórzy od przedniej soczewki.
    Tak więc 7cali dla 80tki to jak najbardziej prawda.. ale od soczewki :) a dla 55tki 9,5 cala to też prawda ale od filmu.
    Pozdrawiam
    Ryszard

  2. Dziękuję za komentarz — tak, to wyjaśnia sprawę :)

    Pozdrawiam,

    Adam

Leave a Comment