Historia zmian
17 kwietnia 2008 r.: Dodano część Pisownia jednostek miar, uzupełniono Częste pytania i dylematy, dodano poprawki według sugestii M. Miłkowskiego
7 kwietnia 2008 r.: W części Interpunkcja dodano zasady użycia cudzysłowu.
6 kwietnia 2008 r.: W części Interpunkcja dodano zasady użycia ukośnika.
5 kwietnia 2008 r.: Utworzono część Częste pytania i dylematy
4 kwietnia 2008 r.: Pierwsza publikacja

Uwaga: tekst piszę na gorąco po prezentacji konferencyjnej. Jest jeszcze niekompletny i często wysyłam nowe wersje na serwer. Osoby zainteresowane zapraszam do częstego powracania i odświeżania tej strony w przeglądarce, a także do zgłaszania sugestii i wskazywania błędów. Żeby można było łatwiej zorientować się w nowościach, wprowadziłem historię zmian na samej górze strony.


Adam Podstawczyński

Język polski w tłumaczeniach technicznych

Wstęp

Ten tekst jest rozwinięciem prezentacji traktującej o błędach technicznych, którą przedstawiłem 30 marca 2008 r. podczas konferencji Rynek tłumaczeń i lokalizacji w Polsce. Celem tekstu jest zebranie w jednym miejscu zasad stylu, pisowni i interpunkcji, które często sprawiają problemy tłumaczom technicznym. Staram się również wskazać obszary jeszcze nierozstrzygnięte przez językoznawców i zasugerować sposoby samodzielnego podejmowania decyzji w przypadkach wątpliwych.

W Internecie są już przynajmniej dwa podobne zestawienia porad językowych dla tłumaczy technicznych, teksty Marcina Miłkowskiego i Piotra Kresaka (patrz Bibliografia). W tym opracowaniu staram się uzupełnić te bardzo dobre opracowania o dodatkowe tematy i rozwinąć niektóre z już poruszanych.

Obowiązujące zasady pisowni, sprawy dyskusyjne, preferencje językowe

Tłumacząc, stale podejmujemy decyzje językowe. Wybieramy spośród dostępnych tłumaczeń terminów, konstrukcji gramatycznych, podobnych pisowni. Podczas podejmowania decyzji bardzo ważne jest, żeby umieć rozróżnić między tym, co w języku polskim jest już ustalone i obowiązujące, a tym, co podlega dyskusji i pozostaje w sferze zasad lub pisowni nieustalonej. Następujące zdanie angielskie:

Linux sysadmins hate to overstrain themselves and tend to automate every possible function.

Można przetłumaczyć na przykład w ten sposób:

Administratorzy systemów linuksowych nie lubią nadwyrężać się i dążą do zautomatyzowania każdej możliwej funkcji.

Przykładem kwestii z pozoru wątpliwej, nad którą mógłby zastanowić się tłumacz, jest pisownia przymiotnika „linuksowy”. Szukając w nieodpowiednich źródłach — na przykład na skądinąd bardzo przydatnych tłumaczeniowych grupach dyskusyjnych — natkniemy się na pozornie dobrze uzasadnione pisownie linuxowy, linux-owy czy Linux'owy. W rzeczywistości pisownia przymiotników oraz odmiana wyrazów zakończonych literą „x” jest już dawno ustalona i klarownie wyłożona na przykład w słownikach ortograficznych. Dopuszczalna jest tylko forma linuksowy i nie podlega to dyskusji. W powyższym zdaniu dyskusyjna może być za to pisownia słowa nadwyrężać, ponieważ istnieje forma oboczna nadwerężać; ta kwestia nie jest aktualnie rozstrzygnięta przez językoznawców i słowniki wymieniają obie pisownie jako poprawne.

Jeszcze inną sprawą są preferencje językowe. Tutaj nie chodzi już o wybranie z kilku przychodzących nam do głowy wersji tej prawidłowej, ale z kilku prawidłowych tę ładniejszą. W tym przypadku dużo zależy już od indywidualnego gustu i przyzwyczajeń, ale w ocenie tego, co „ładniejsze” nie można lekceważyć wpływu doświadczenia językowego, oczytania i wykształcenia. Kiedy początkujący tłumacz odsyła swój pierwszy tekst, przeczytany kilkakrotnie, dopracowany i — w opinii tłumacza — bardzo „ładny”, może doznać nieprzyjemnego zawodu, kiedy powróci on cały pokreślony ręką korektora lub redaktorki. Na pewno istnieją wyjątki, ale generalnie można przyjąć, że taki tekst, nawet jeśli wcześniej nie zawierał żadnego ewidentnego błędu językowego, po poprawkach redakcyjnych będzie lepszy, „ładniejszy”. Wynika to stąd, że najczęściej redaktor pracujący w biurze tłumaczeń lub wydawnictwie ma większe doświadczenie i wyczucie językowe od początkującego tłumacza. Oto cytowane wcześniej zdanie z wprowadzonymi poprawkami preferencyjnymi:

Administrator systemu linuksowego nie lubi się przemęczać i automatyzuje każdą możliwą funkcję.

Dążenie do zautomatyzowania, choć poprawne, zmieniono na prostsze i bardziej dobitne stwierdzenie automatyzuje. Nadwyrężanie, które może wydawać się słowem zbyt książkowym jak na kontekst dość potocznego zdania, zastąpiono przemęczaniem, a zaimek zwrotny się przerzucono przed czasownik; ze względu na istnienie akcentu zdaniowego, słówko to nie brzmi dobrze na końcu zdania (w tym na końcu części składowej zdania złożonego), mimo że ogólna zasada każe kłaść go po czasowniku. Ponadto zastosowano bardzo częsty w języku polskim, a rzadziej spotykany w angielskim zabieg polegający na zastosowaniu rzeczownika w liczbie pojedynczej jako domyślnie oznaczającego grupę osób. O ile kontekst jednoznacznie wskazuje na to, że chodzi o grupę a nie jednego przedstawiciela, taki zabieg powoduje, że tekst czyta się nieco bardziej płynnie i mniej przypomina tłumaczenie, a bardziej tekst polskiego autora. Oczywiście, nawet w tym jednym przykładowym zdaniu moglibyśmy pokusić się o wprowadzanie dalszych poprawek, na przykład zastosować szyk przestawny się nadwyrężać dla podkreślenia akcentu zdaniowego, słowo możliwą zastąpić ładniejszym wszystkie funkcje, które na to pozwalają itp.

Konstrukcja zdania

Częstym błędem, który wynika z nieprzeczytania tekstu po przetłumaczeniu, jest kalkowanie obcojęzycznej konstrukcji zdania. Co ciekawe, ta kategoria obejmuje błędy, których zazwyczaj nie popełnilibyśmy mówiąc lub pisząc w języku ojczystym, ale popełniamy tłumacząc na język ojczysty. Na pytanie dziecka:

Tato, gdzie są kredki?

nigdy nie odpowiemy

Na stole są kredki.

Nawet kilkuletnie dziecko, chociaż nie uczyło się zasad gramatyki i stylu, przynajmniej uniesie brwi w zdziwieniu. To dlatego, że takie zdanie — choć jako wypowiedź samodzielna zupełnie poprawne — w powyższym kontekście nie sprawdza się jako odpowiedź na zadane pytanie. Każdy powie bez wahania, że ta odpowiedź powinna brzmieć:

Kredki są na stole.

lub po prostu

Na stole.

Tymczasem błędy takie jak powyżej bardzo często występują w tłumaczeniach. Spójrzmy na angielskie zdanie:

(...) Remote control enables source selection.

To zdanie może być przetłumaczone na dwa sposoby w zależności od tego, co stoi przed nim:

Do zestawu jest dołączony pilot, przewód i instrukcja. Pilot służy do wybierania źródła sygnału.

lub

Monitor może współpracować z wieloma źródłami sygnału wizyjnego jednocześnie. Do wybierania źródła sygnału służy pilot.

Oba zdania są jednakowo poprawne, gdy stoją samodzielnie. Natomiast ich użycie w kontekście wymaga zastosowania bardzo ścisłego szyku części zdania. Ogólna zasada polega na tym, że w języku polskim to, co „dane” w zdaniu (łac. datum) powinno znajdować się na początku wypowiedzenia, a to, co „nowe” (łac. novum) — na jego końcu. W pierwszym zdaniu powyższego przykładu dany jest pilot, bo była już o nim mowa, a nowy jest fakt, że może on służyć do wybierania źródła sygnału. W drugim zdaniu dany jest fakt, że istnieją różne źródła sygnału, a nowy — że jeden z nich można wybrać za pomocą pilota.

Spójrzmy na kilka innych przykładów:

Network cables are major targets of copper thieves.

Okablowanie sieciowe jest łakomym kąskiem dla złodzieja miedzi.

Łakomym kąskiem dla złodzieja miedzi jest okablowanie sieciowe.

Oba proponowane tłumaczenia są prawidłowe, jeśli nie ma żadnego kontekstu. Jednak jeśli kontekst istnieje, pierwsze tłumaczenie jest uzasadnione wtedy, gdy wcześniej była mowa o okablowaniu sieciowym, a teraz chcemy zwrócić uwagę na nowy fakt, mówiący o tym, że może ono paść łupem złodziei miedzi. Natomiast drugie pasuje do kontekstu, w którym była już mowa o złodziejach albo procederze wykradania miedzi, a teraz autor zwraca uwagę na nowy obiekt zainteresowań złodziei. Przy okazji zwróćmy uwagę na użycie liczby pojedynczej rzeczownika „złodziej” w oczywistym znaczeniu grupy osób.

Inny przykład: znów jedno zdanie źródłowe i dwa dopuszczalne tłumaczenia, z których w danym kontekście prawidłowe jest tylko jedno:

Cannot play back the file.

Błąd odtwarzania. Nie można odtworzyć pliku.

Błąd w pliku 23343x.mp3. Pliku nie można odtworzyć.

Wreszcie przykład, w którym zdania źródłowe są identyczne konstrukcyjnie i następują w tym samym kontekście, a jednak w każdym tłumaczeniu decydujemy się na zastosowanie różnego szyku zdania:

To turn your player on, press and hold the button until the LED lights up. Aby włączyć odtwarzacz, naciśnij przycisk i przytrzymaj tak długo, aż zapali się kontrolka. To turn your player off, press and hold the button until the LED is off. Aby wyłączyć odtwarzacz, naciśnij przycisk i przytrzymaj tak długo, aż kontrolka zgaśnie.

Tym razem decyzja wynika stąd, że zdania następują w instrukcji jedno po drugim. W pierwszym z nich najważniejsze jest zwrócenie uwagi na zapalającą się kontrolkę (stawiamy ją na końcu). W drugim — na to, że kontrolka zgaśnie (na końcu stawiamy słowo „zgaśnie”).

Z konstrukcji polskiego zdania, w której „środek ciężkości” przypada na końcu, wynikają również rozstrzygnięcia innych dylematów, które mogą pojawić się podczas tłumaczenia. Spójrzmy na zdanie źródłowe:

Click OK to exit the application and restart the system.

Angielskie zdanie rozkazujące o konstrukcji „do sth to achieve sth” jest bardzo często kalkowane na polski:

Kliknij przycisk OK, aby zamknąć aplikację i zrestartować system.

Tymczasem w Polsce najpierw stawiamy cel, który chcemy osiągnąć, a dopiero po przecinku oddzielającym wypowiedzenie podrzędnie złożone — a więc na końcu zdania, bliżej obszaru, na którym polski czytelnik koncentruje uwagę — sposób osiągnięcia tego celu:

Aby zamknąć aplikację i zrestartować system, kliknij przycisk OK.

Zresztą, jak zawsze w tłumaczeniu, bardzo dużo zależy od kontekstu. Jeśli problematyczne zdanie jest częścią instrukcji, albo znajduje się w oknie z dwoma przyciskami OK i Anuluj, proponowane wyżej tłumaczenie rozpoczynające się od słów Aby zamknąć... sprawdzi się. Zdarzają się jednak sytuacje, kiedy angielska konstrukcja do sth to achieve sth nie ma na celu przedstawienia sposobu osiągnięcia pewnego efektu, lecz jest w rzeczywistości tylko stwierdzeniem tego, co za chwilę nastąpi. Na przykład, powyższe zdanie źródłowe mogłoby pojawić się w ostatnim oknie programu instalacyjnego, gdzie do wyboru nie ma już dwóch przycisków, ale tylko jeden: OK. W takim przypadku żadne z proponowanych wyżej tłumaczeń nie można uznać za zadowalające. Może lepiej byłoby napisać:

Kliknij przycisk OK. To spowoduje zamknięcie aplikacji i zrestartowanie systemu.

Ponadto zasada przestawiania części podrzędnej na początek nie obowiązuje dla wszystkich zdań złożonych z okolicznikiem celu, ale zazwyczaj sprawdza się tym lepiej, im ta część podrzędna jest dłuższa. Tłumaczenie krótkiego polecenia, na przykład:

Click to play.

nie zyskałoby wiele na zmianie z konstrukcji Kliknij, aby zagrać na proponowaną tutaj Aby zagrać, kliknij. W tym przypadku można poszukać zupełnie innego sposobu ucieczki od brzydkiej kalki i na przykład napisać:

Kliknij i zagraj.

albo po prostu

Zagraj.

Traktowanie czytelnika z szacunkiem

W różnych językach na różne sposoby wyraża się poziomy formalności. Przykładem języka o ściśle skodyfikowanych zasadach zwracania się z szacunkiem — lub, przeciwnie, z jego brakiem — jest język japoński. Przykładem języka, w którym poziomy formalności są bardziej rozmyte (co nie znaczy, że nie istnieją), jest angielski. Polski leży gdzieś pośrodku tej skali. Podczas tłumaczenia należy zwracać uwagę nie tylko na oddanie sensu słów i akapitów, ale także na właściwe zidentyfikowanie rejestru i poziomu formalności. Spójrzmy na zdanie:

Never disassemble, repair or rebuild the device.

Zdarza się widzieć takie polecenia i zakazy, często występujące na początku różnych instrukcji obsługi, przetłumaczone z użyciem polskiego ekwiwalentu gramatycznego:

Nie demontuj, nie naprawiaj ani nie przerabiaj urządzenia.

podczas gdy tłumaczenie wymaga nie tyle użycia tej samej konstrukcji gramatycznej, co dobrania odpowiedniej konstrukcji do rejestru wypowiedzenia i całego tekstu. W kontekście rejestru to wypowiedzenie identyfikujemy jako neutralne i bezosobowe, bez nadmiernego formalizowania, ale także bez spoufalania się z czytelnikiem. Polska konstrukcja gramatyczna odpowiadająca takiemu rejestrowi to wypowiedzenie bezosobowe plus odpowiednie środki leksykalne, takie jak słowa „należy”, „nie powinno się” itp.

Nie należy (nie wolno, zabrania się itp.) demontować, naprawiać ani przerabiać urządzenia.

To nie oznacza, że zwracanie się do odbiorcy na „ty” jest w polskim tekście technicznym niedopuszczalne. Jednak tryb rozkazujący drugiej osoby liczby pojedynczej jest zarezerwowany głównie dla uszeregowanych instrukcji, krótkich poleceń, czasem także wypowiedzeń dłuższych ale wymagających dużej zwięzłości, np. występujących w komunikatach oprogramowania. Przykłady:

1. Otwórz pokrywę. 2. Wyjmij zbiornik, trzymając za uchwyty. 3. Zamknij pokrywę.

Kliknij przycisk OK.

Nie masz uprawnień do usunięcia tego pliku. Wyloguj się z tego konta, zaloguj jako użytkownik z odpowiednimi uprawnieniami i spróbuj ponownie.

Inną metodą przełożenia bezpośredniego angielskiego trybu rozkazującego na polski z uwzględnieniem odpowiedniego rejestru jest użycie pierwszej osoby liczby mnogiej. Spójrzmy na przykłady:

Sieci bezprzewodowe dzielimy na kilka typów...

Przed podróżą warto utworzyć na pulpicie dobrze widoczny i czytelnie nazwany plik z danymi właściciela. -> Przed podróżą tworzymy na pulpicie...

W ten sposób nie ryzykujemy uszkodzenia pokrywy...

Ten zabieg językowy, pluralis modestiae, w języku angielskim również występuje, ale głównie w pracach naukowych; w języku polskim można go używać nieco swobodniej i przydaje się szczególnie podczas objaśniania ogólnie obowiązujących zasad, zaleceń, porad. Nie należy jednak korzystać z tego rozwiązania przesadnie często.

Interpunkcja i znaki specjalne

Dla języka polskiego, podobnie jak dla innych języków, już dawno zdefiniowano i wyrażono w publikacjach zasady interpunkcji. Dyskusji podlegają tylko nieliczne zasady oraz znaki występujące w polskich tekstach od niedawna. Naczelną zasadą, obowiązującą ponad innymi, jest ta, że interpunkcja ma iść w parze z sensem wypowiedzenia i podkreślać zamiar autora, a nie utrudniać jego zrozumienie. Zasady obowiązujące i bezdyskusyjne można znaleźć w słownikach dostępnych w wersji papierowej i online (patrz Bibliografia); tutaj skupimy się tylko na tych stwarzających największe problemy w przypadku tekstów technicznych, a także znakach stosunkowo niedawno wprowadzonych w polskich publikacjach.

W języku polskim wyróżniamy dziesięć znaków interpunkcyjnych: kropkę, średnik, przecinek, dwukropek, myślnik, wielokropek, znak zapytania, wykrzyknik, nawias i cudzysłów. Niektóre z nich nie jest łatwo wprowadzić za pomocą klawiatury komputera. Na przykład, o ile program Word umożliwia wprowadzenie myślnika za pomocą pewnej skomplikowanej kombinacji klawiszy (Ctrl+Alt+minus na klawiaturze numerycznej), o tyle w Notatniku, TagEditorze, programie Transit, czy w zwykłym polu tekstowym na stronie internetowej nie mamy takiej możliwości. Tam, gdzie program nie pozwala na łatwe wstawienie specjalnego znaku interpunkcyjnego (lub innego, np. znaków towarowych), w systemie Windows możemy posłużyć się ogólnosystemowymi (tzn. dostępnymi we wszystkich programach) kodami z klawiszem Alt. Na przykład, kodem wywołującym znak myślnika jest Alt+0151 (cyfry na klawiaturze numerycznej). Kod taki wprowadzamy w następujący sposób: naciskamy klawisz Alt i — bez zwalniania tego klawisza — wystukujemy na klawiaturze numerycznej cyfry „0151”. Po zwolnieniu klawisza Alt oczekiwany znak powinien pojawić się za kursorem. Oto kody niektórych innych „trudnych” znaków:


Znak
Kod Alt
„ (cudzysłów otwierający)Alt+0132
” (cudzysłów zamykający)Alt+0148
– (półpauza)Alt+0150
— (pauza, myślnik)Alt+0151
spacja nierozdzielającaAlt+0160
° (stopień)Alt+0176
©Alt+0169
®Alt+0174
Alt+0153

Ponieważ ręczne wprowadzanie kodów Alt z klawiatury numerycznej jest kłopotliwe, szczególnie dla użytkowników laptopów, warto zainstalować program, który pozwoli przypisać tym skomplikowanym kombinacjom prostsze. Świetnym programem tego typu jest bezpłatny (i dostępny na otwartej licencji GNU) program AutoHotkey. Wszystkie odwzorowania klawiszy oraz inne funkcje tego programu konfiguruje się za pomocą pliku tekstowego o prostej konstrukcji (na przykład, zapis w pliku konfiguracyjnym zastępujący wspomnianą wyżej kombinację „Alt+numeryczne 0151” znacznie prostszą kombinacją Alt+minus wygląda tak: !-::Send {ASC 0151}). Podobnie można zastąpić niektóre zbyt „wydumane” skróty klawiszowe Tradosa. AutoHotkey warto polecić nie tylko ze względu na łatwe przypisywanie klawiszy, ale także na liczne inne funkcje przydatne w pracy tłumacza, takie jak automatyczne układanie okienek w dokładnie określonych miejscach za naciśnięciem klawisza (na przykład okno Tradosa na górze, okno Worda na dole, a jeszcze z prawej strony Acrobat Reader do podglądu tekstu źródłowego), szybkie otwieranie różnych z góry określonych folderów, automatyzowanie kliknięć myszą, wpisywanie tekstu w z góry określone pola na stronach internetowych lub w programach itd. Przy tym wszystkim program jest niewielki i tylko w minimalnym stopniu obciąża komputer.

Spacja nierozłączna

Spacja nierozłączna (twarda) z pozoru nie różni się od zwykłego odstępu wywoływanego naciśnięciem klawisza Space, ale ma szczególne znaczenie w miejscu przejścia do nowego wiersza — wyrazy znajdujące się po obu stronach twardej spacji są przenoszone jako jedna całość. Ponieważ pozostawienie jedno- lub dwuliterowego wyrazu na końcu linijki wygląda nieelegancko, powszechnie zaleca się dołączanie przyimków, takich jak „w”, „o”, „z” do wyrazów tworzących z nimi całe wyrażenie przyimkowe właśnie za pomocą odstępu nierozłącznego. Podobnie postępuje się w przypadku spójników, a także przeczenia „nie” i zaimka zwrotnego „się”. Spację nierozłączną w Wordzie i w TagEditorze wstawiamy kombinacją klawiszy Ctrl+Shift+Spacja. Odpowiedni kod ogólnosystemowy to Alt+0160.

Łącznik, minus, półpauza, myślnik

Te cztery znaki wyglądają podobnie (każdy jest poziomą kreską), ale są stosowane do różnych celów. W publikacjach drukowanych występują od dawna, chociaż często wydawcy stosują własne konwencje (np. wszędzie półpauza w miejscu myślnika, myślnik bez odstępów po bokach itp.). Natomiast w tekstach przetwarzanych komputerowo wciąż pokutuje zaszłość z lat, kiedy komputery operowały tylko na znakach ze zbioru ASCII. Zbiór ten zawierał tylko jedną, krótką kreskę poziomą, która musiała zastąpić wszystkie cztery rozróżniane tutaj kreski. Niektórzy autorzy stosowali prowizoryczne rozwiązanie, stawiając dwie kreski obok siebie tam, gdzie powinien stać myślnik. Większość nowoczesnych systemów i programów komputerowych korzysta ze znacznie obszerniejszego zbioru Unicode, który obejmuje nie tylko większość znaków narodowych większości języków, ale także najrozmaitsze znaki interpunkcyjne i symbole, w tym wszystkie cztery omawiane tutaj kreski.


e-Ae-Ałącznik lub dywizŁącznik nie jest znakiem interpunkcyjnym. Pełni rolę typograficzną i jest stosowany do łączenia członów wyrazu, w tym do dołączania przedrostków liczbowych, a także do dołączania przyrostków deklinacyjnych do skrótowców. Zazwyczaj obok łącznika nie występują odstępy; jedynym wyjątkiem są wyrażenia, w których wymieniamy przedrostki lub przyrostki w oderwaniu od członu głównego. Przykłady:

biało-czerwony
4-krotny zoom
w HTML-u
pod- lub naddźwiękowy
akcentowanie słów zakończonych na „-byśmy”

e−Ae−AminusTen znak jest stosowany tylko do zapisywania operacji matematycznych, na przykład:

17 − 5 = 12

e–Ae–Apółpauza
kod: Alt+0150
Półpauza jest często stosowana zamiennie z pauzą (myślnikiem). W tych opracowaniach, w których traktowana jest jako osobny znak, zazwyczaj używa się jej do określania przedziałów wartości, przy czym zapis bez odstępów oznacza cały zakres wartości, a zapis z odstępami — jedną z nich. Przykłady:

W latach 1985–1987 odbywał służbę wojskową.
Miała jakieś 5 – 7 lat.

e—Ae—Amyślnik, pauza
kod: Alt+0151
Myślnik jest polskim znakiem interpunkcyjnym i jego podstawową rolą jest odwzorowanie w języku pisanym chwilowego zawieszenia głosu. Jest często — częściej niż w języku angielskim — wykorzystywany w polskim tekście narracyjnym, w instrukcjach, opracowaniach naukowych, nawet w krótkich tytułach i sloganach reklamowych. Służy również do wprowadzania dialogów oraz oddzielania słów definiowanych od ich definicji. Nie należy przesadzać z nagromadzeniem myślników w jednym akapicie, ale z drugiej strony odpowiednie użycie myślnika pozwala dobrze odzwierciedlić na piśmie naturalną prozodię wypowiedzenia i ułatwić jego czytanie. Czasem w całym tekście myślnik jest zastępowany półpauzą (wtedy istotne jest, aby takie użycie było stosowane konsekwentnie w obrębie danego tekstu). Myślnik może także oddzielać zdanie wtrącone; oznacza wtedy silniejszą odrębność od zdania zewnętrznego niż w przypadku przecinków, ale słabszą niż w przypadku nawiasów. W większości publikacji przed i po myślniku występują odstępy (w publikacjach anglojęzycznych rzadziej). Przykłady:

— To niebywałe! — zawołał.
Tak skonfigurowany komputer — bez względu na sposób połączenia z Internetem — jest dobrze chroniony przed atakami.

Ukośnik

W znaczeniach innym niż matematyczne „podzielić”, ukośnik pochylony w prawo (prawy ukośnik, ang. slash) występuje w polskich tekstach od niedawna. Oczywiście, można go zastąpić słowem „lub” albo „albo”, ale jest wiele sytuacji, w których bądź zapis z ukośnikiem jest bardziej czytelny, bądź zwyczajnie nie ma miejsca na te dodatkowe kilka znaków.

Słowniki ortograficzne ani interpunkcyjne jeszcze tego nie normują, ale chyba najbardziej klarowny zapis to ten, w którym ukośnik stawiamy bez żadnych odstępów tam, gdzie oddziela dwa słowa lub ciągi znaków pozbawione odstępów; zaś z odstępami tam, gdzie oddziela dwa wyrażenia lub ciągi znaków, które same zawierają odstępy:

Nokia 9300/9300i/9500.

Przycisk Wł./Wył.

Pliki/foldery można przenosić i kopiować w tle.

Jeśli urządzenie wielofunkcyjne / drukarka działa nieprawidłowo...

Funkcja Wyślij wiadomość / Wybierz numer.

Mirosław Bańko w Poradni PWN radzi, żeby wszędzie stawiać ukośnik bez odstępu z lewej, a z odstępem z prawej strony, zgodnie z zasadami obowiązującymi dla innych znaków interpunkcyjnych. Taki zapis jednak nie wygląda dobrze, może dlatego, że ukośnik nie jest znakiem interpunkcyjnym, a może ze względu na jego kształt — kiedy coś na niego napiera z lewej strony, a nic nie podpiera z prawej, zdaje się, że zaraz się przewróci. Taki zapis, jak proponowany wcześniej przeze mnie, dopuszcza — na równi z zapisem proponowanym przez Mirosława Bańko — Adam Wolański w Polszczyźnie na co dzień (za zbiorem Poprawnie po polsku, red. Aleksandra Kubiak-Sokół).

Często używanym, szczególnie w umowach, połączeniem ze spójnikiem jest „i/lub”. Zapis ten, przeniesiony bezpośrednio z angielskiego „and/or”, oznacza alternatywę niewykluczającą, czyli w przypadku zapisu „A i/lub B” możliwe jest zdarzenie A, zdarzenie B albo oba te zdarzenia jednocześnie. W języku polskim teoretycznie taki zapis można po prostu zastąpić słowem „lub”, ponieważ istnieje odpowiednik alternatywy wykluczającej: słowo „albo”. Spójrzmy jednak: zdanie W sieci można zainstalować przełącznik albo router. jest jasne — albo przełącznik, albo router, ale nie oba jednocześnie. Natomiast zdanie W sieci można zainstalować przełącznik lub router. w moim odczuciu nie mówi nam wyraźnie, że można zainstalować oba te urządzenia. Zapis „i/lub” byłby chyba bardziej jednoznaczny. Oczywiście, dla pełnej jasności możemy napisać W sieci można zainstalować przełącznik, router albo oba te urządzenia., co pozostawi czytelnika bez wątpliwości. Niestety, w niejednym tekście technicznym może nam nie starczyć miejsca na ten zabieg.

Prawego ukośnika „/” nie należy mylić z lewym „\” (ang. backslash). Ten ostatni jest stosowany w niektórych językach programowania i wyrażeniach regularnych do kasowania specjalnego znaczenia następnego znaku, w windowsowej notacji ścieżek dostępu do plików i zasobów oraz w podobnych ściśle technicznych kontekstach. W tekstach opisowych nie jest używany.

Cudzysłów

W języku polskim cudzysłów spełnia dwie role: służy do wyodrębniania słów cytowanych, tytułów publikacji, nazw utworów itp.; oraz do podkreślania specjalnej roli słowa (metaforycznej, ironicznej itp.). Dawniej częstsza w polskich publikacjach praktyka ujmowania w cudzysłów nazw firm, marek i produktów obecnie wydaje się zanikać. Najlepiej jest przyjąć zasadę taką, że cudzysłowu używamy tylko tam, gdzie jest on niezbędny, a we wszystkich innych przypadkach radzimy sobie bez niego. Na przykład, wydawcy książek najczęściej decydują się na zastępowanie cudzysłowu w nazwach cytowanych publikacji kursywą. Podobnie w tekście technicznym, o ile tylko możemy skorzystać ze specjalnych sposobów wyróżnienia tekstu — pogrubienia, pochyłości, koloru, wyróżnionego łącza internetowego itp. — zawsze warto zastąpić nimi cudzysłowy, bo nagromadzenie tych ostatnich zminiejsza czytelność tekstu.

Oczywiście, nie zawsze mamy do dyspozycji tak rozbudowane środki typograficzne. Jednak nawet gdy ich nie ma, stosujmy cudzysłów z umiarem. Na przykład w opisie funkcji oprogramowania nie trzeba konsekwentnie ujmować w cudzysłów każdej nazwy elementu intrefejsu, a jedynie te, co do których istniałoby ryzyko zlania z resztą tekstu:

Select "Remember this answer (can be changed in settings)" and click "OK".

Zaznacz opcję „Zapamiętaj tę odpowiedź (można zmienić w ustawieniach)” i kliknij przycisk OK.

Jest oczywiste, że słowo OK, choć w żaden sposób niewyróżnione ani nieujęte w cudzysłów, stanowi nazwę przycisku.

Pamiętamy, że kropka zawsze występuje za cudzysłowem, zaś pytajnik i wykrzyknik albo za, albo przed cudzysłowem zamykającym, w zależności od tego, czy taki znak dotyczy wyrażenia ujętego w cudzysłów, czy całej wypowiedzi. Porównajmy:

Co należy zrobić, kiedy na ekranie widoczny jest komunikat „Brak miejsca na dysku!”?

Na ekranie zostaje wyświetlony komunikat „Czy chcesz, aby system Windows wyszukał nowy sprzęt?”.

Przy okazji warto również przypomnieć zasady odmiany samego słowa „cudzysłów”. Cudzysłów jest znakiem składającym się z dwóch części (otwierającej i zamykającej), a więc jedną rzecz ujmujemy w jeden cudzysłów a nie w cudzysłowy, a odmieniamy (w tym większą liczbę cudzysłowów) jak następuje:

ten cudzysłów, nie ma cudzysłowu, temu cudzysłowowi, widzę cudzysłów, z tym cudzysłowem, w cudzysłowie
te cudzysłowy, nie ma cudzysłowów, tym cudzysłowom, widzę cudzysłowy, z tymi cudzysłowami, w cudzysłowach

Pisownia jednostek miar

Między wartością liczbową a nazwą jednostki miary musi znaleźć się odstęp i to koniecznie „niełamliwy” (Alt+0160). Zapis bez spacji jest zalecany tylko w przypadku kilku specjalnych jednostek miar, a mianowicie znaków stopni (Alt+0176), minut i sekund (miar kąta) oraz znaku procenta. Dlatego nie sugerując się zapisem w tekście źródłowym, w tłumaczeniu napiszemy:

30 kg, 230 V, 60 min, 50 s
30°C, 30', 30", 110%

Jeśli chodzi o pisownię samych nazw jednostek, po większości powszechnie stosowanych skrótów nie stawiamy kropek. Piszemy więc: kg (kilogram), s (sekunda), min (minuta), l (litr). Tym bardziej, że istnieją skróty pisane z kropką, a niebędące jednostkami miar, np. min. (minimum lub minister), s. (strona, siostra), l. (lewa, linijka) itp. Jest pewna grupa wyjątków, to znaczy skrótów oznaczających jednostki miar, które są często pisane z kropką; zazwyczaj dotyczy to jednostek nieunormowanych lub używanych rzadziej i stanowiących tłumaczenia jednostek angielskich: obr. (obroty, np. obr./min), kl. (klatka, np. kl./s).

Częste pytania i dylematy

Unikalny czy unikatowy?

Tu i ówdzie można usłyszeć, że absolutnie nie należy używać formy „unikalny” i jedyna prawidłowa to „unikatowy”. Tymczasem obie formy są prawidłowe i... jednakowo brzydkie. Brzydkie w tekście opisowym, nawet marketingowym, bo nacechowane emocjonalnie; istnieje w nas duży wewnętrzny opór przed tym, żeby uznać telefon komórkowy za „unikalny”. „Unikalne” lub „unikatowe” może być dzieło sztuki czy okaz stalagmitu w jaskini, ale telefon może być najwyżej „zupełnie inny niż wszystkie”, „wyjątkowy”, „wyróżniający się na tle innych urządzeń tego typu” itp.

Inicjować czy inicjalizować?

W języku polskim nie istnieje słowo „inicjalizować”. Nie notuje go Uniwersalny słownik języka polskiego, nie występuje też w korpusie PWN. W korpusie PELCRA można znaleźć dwa wystąpienia „inicjalizacji”, oba pochodzące z jednej bardzo specjalistycznej książki; to mało. Za „inicjalizacją” stanowczo opowiada się w swoim znanym i skądinąd świetnym podręczniku do języka C Jerzy Grębosz, ale — moim zdaniem — niewystarczająco uzasadnia swoje stanowisko. Słowo „inicjacja” i pochodne „zainicjować”, „inicjowanie” sprawdzają się we wszystkich kontekstach technicznych i programistycznych. Uważam, że nie ma potrzeby tworzyć nowego słowa tylko dlatego, że istnieje kolokacja „inicjacja seksualna”.

Dezaktywacja czy deaktywacja?

W języku potocznym funkcjonują obie te formy, ale bardziej zgodna z przyjętą praktyką jest pierwsza z nich. „Przyjęta praktyka” polega w tym miejscu na uzupełnianiu przedrostka „de-” literą „z” tam, gdzie wystąpiłaby po nim samogłoska. „Dezaktywację” po prostu łatwiej się wymawia, podobnie jak „dezaprobatę”. Innym nowym słowem, które sprawia ten sam problem, tym razem spoza obszaru tekstów technicznych, jest „dezubekizacja”.

Liczba czy ilość?

Liczba rzeczy policzalnych, ilość tego co niepoliczalne: liczba wiadomości typu spam ale ilość spamu. Taka jest zasada ogólna, ale „ilość” stosuje się również dla rzeczowników policzalnych, gdy tych jest nieogarnięte mnóstwo, np. „przytłoczyła go ilość błędów w raporcie”. Na „ilość” decydujemy się również wszędzie tam, gdzie nie jesteśmy pewni, czy to określenie będzie dotyczyło rzeczownika policzalnego, czy niepoliczalnego — stąd „ilość” na przykład na fakturach.

discovered %n errors — jak to przetłumaczyć?

W miejsce zmiennej %n zostanie podstawiona nieznana nam jeszcze wartość. Tłumaczenie wykryto $a błędów nie sprawdzi się; nie pomoże nawet zapis wykryto $a błąd/błędów, bo przecież mamy jeszcze w polskim wartości zakończone cyframi 2, 3 i 4, które wymagają mianownika (a nie dopełniacza) liczby mnogiej. Jedyne wyjście to takie przekonstruowanie zapisu, żeby nie trzeba było obawiać się o odmiany: wykrytych błędów: %n lub wykryto błędów: %n.

Co to właściwie jest „specyfikacja”?

W języku polskim „specyfikacja” jest używana przede wszystkim w kontekście handlowym. Mówimy o „specyfikacji towarów” dostarczanych do klienta, „specyfikacji zamówienia”, „specyfikacji części” w sensie „wykazu”, „listy”, „zestawienia”. Słowniki nie uzasadniają innego użycia „specyfikacji”, gdy tymczasem angielskie „specification” jest często kalkowane właśnie na „specyfikacja”, gdy chodzi o „dane techniczne” lub „parametry techniczne”. Podobnie nie jest uzasadnione używanie „specyfikacji” w znaczeniu „normy”, „standardu” (np. specyfikacja 802.11b) — to użycie jest także przeniesione bezpośrednio z angielskiego, gdy tymczasem w języku polskim mamy już terminy całkowicie wypełniające ten sam obszar znaczeniowy.

Funkcjonalność — czy coś takiego istnieje?

Tak. Jest to rzeczownik utworzony od przymiotnika „funkcjonalny” i oznacza cechę produktu, budynku, obiektu. Jest określeniem pozytywnym i oznacza wygodę użytkowania, dużą przydatność, ustawność (np. mieszkania). Natomiast nie należy go używać w znaczeniu „funkcji” lub „zbioru funkcji”. Napisanie, że w nowej wersji program wyposażono w nową funkcjonalność, nadaje tekstowi wydźwięk silnie żargonowy i nie każdy to trawi. Nie mówiąc już o „funkcjonalnościach”, które też zdarza się widzieć. W korpusie PWN na ponad 100 wystąpień słowa „funkcjonalność” tylko w czterech przypadkach użyto go w sensie „zbioru funkcji” — wszystkie cztery przypadki to teksty promocyjno-reklamowe dotyczące produktów informatycznych...

Jak skrócić „kilobajt”: kB, Kb, kb czy KB?

Przede wszystkim należy odróżnić bit od bajta (przy okazji: słowniki nie dopuszczają dopełniacza bajtu). Bit jest najmniejszą jednostką informacji rozpoznawaną przez komputery i może przyjmować tylko dwa stany: coś jest albo czegoś nie ma (często zapisywane jako odpowiednio 1 i 0). Natomiast bajt to już większa porcja informacji, składająca się z pewnej grupy bitów (wbrew powszechnemu mniemaniu niekoniecznie ośmiu), a wyróżniająca się tym, że jest to najmniejsza porcja informacji zapisana w pamięci, do której można się odwołać przez pewien adres.

Te dwie jednostki miary informacji zapisujemy różnymi skrótami: bit to b, zaś bajt to B. Bit, a więc litera „b”, to jednostka stosowana częściej podczas podawania parametrów urządzeń telekomunikacyjnych, łączy sieciowych, prędkości transmisji danych, szerokości magistral do przesyłania danych itp. Bajt, a więc literę „B”, częściej znajdziemy w opisach urządzeń do przechowywania danych (pamięci masowych), określeniach wielkości plików itp.

Przedrostek „kilo” pochodzi z języka francuskiego i w swoim pierwotnym znaczeniu oznacza tysiąckrotność miary. Jest bardzo poręczny w systemach miar opartych na dziesiątce i jej potęgach (kilogram to gram * 103 itp.). Jednak ze względu na budowę komputerów, w informatyce znacznie wygodniejsze jest operowanie na kolejnych potęgach dwójki. W ścisłym rozumieniu informatycznym kilobajt to nie „bajt razy tysiąc”, ale bajt * 210, a więc dokładnie 1024 bajty. Ponieważ „kilo” w rozumieniu tysiąckrotności umownie zapisujemy małą literą „k”, a tysiąc w rozumieniu 1024-krotności wielką literą „K”, prawidłową odpowiedzią na pytanie zadane w nagłówku jest KB. Tam, gdzie rzeczywiście chodzi o tysiąc kilobajtów (a taki wybieg „zwiększający” pojemność stosują na przykład producenci dysków twardych), użyjemy skrótu kB, jednak w większości tekstów informatycznych (oraz tam, gdzie nie wiemy, o którą krotność chodzi), należy stosować zapis KB.

Ze względu na wspomnianą wyżej dwuznaczność słowa „kilo”, komisja IEC próbuje przeforsować specjalny przedrostek „kibi” (i pochodne: „mebi”, „gibi”, „tebi”), ale nie widać, żeby te przyjęły się szerzej.

Patrz również: Pisownia jednostek miar.

Bibliografia